SEL

wydawnictwo

Andrzej Urbańczyk, „Cisze i sztormy”, Wydawnictwo Morskie, Gdańsk 1988 r.

„...rejs Caldwella stanowił jedno pasmo pomyłek, błędów i gaf, a zakończył się roztrzaskaniem jachtu na rafie Tuwuta. (...) Dla mnie Caldwell jest jednym z najwspanialszych żeglarzy, jacy istnieli kiedykolwiek. Ludzi, którzy wiedzą, jak bierze się wysokość słońca, jak staje się w dryf i że nie należy wciągać żywego rekina na pokład są miliony. Tak samo takich, którzy wiedzą, że rozsypująca się eks-szalupa jest za słaba na piekło pacyficznych cyklonów, którzy wiedzą, że nie wolno igrać z przybojem czy żeglować na ślepo wśród raf. Takich jednak, którzy nie znając nawigacji wyruszają 8,5 tys. mil do Australii samotnie, bo jest to jedyna możliwość dotarcia do dziewczyny, którą się kocha, którzy zabierają ze sobą dwa kociaki, bo ktoś wyrzucił je po prostu na ulicę, którzy nie piszą o knagach, sztagach, refach i dejwudach, ale o słońcu, oceanicznej wodzie i miłości, jest bardzo, niestety, bardzo mało. (...) Pagan niewydarzony jacht Caldwella był pierwszą Zjawą naszego wielkiego żeglarza Wagnera, który opłynął, mając zaledwie 20 lat, świat (...). Dziesięć lat wcześniej niż zaokrętował na Paganie swe nadzieje Caldwell, łajba znajdowała się w takim stanie, że nawet Wagner nie miał odwagi płynąć na niej dalej. Czy można mieć do Caldwella pretensje, że nie doprowadził jej, mimo ogromnych wysiłków i cierpień, do wytęsknionej Mary i Australii?”


„Gazeta Wyborcza Kraków”, 22 marca 2005 r.

„...Desperacki rejs jest książką prawdziwą, nie tylko dlatego, że autor opisuje swoje przeżycia, ale dlatego, że nie ukrywa niewygodnej prawdy.

Rusza przez Pacyfik pod żaglami. Wpada w orkan, który zwala maszty i uniemożliwia sterowanie. Jest zdany na prądy. Od tego momentu staje się współczesnym Robinsonem Crusoe na bezludnej, pływającej wyspie – swoim jachcie. Desperacko walczy o przeżycie. Poluje na ptaki, łowi ryby, usiłuje upolować delfiny – byle przeżyć. Opis przyrządzania do zjedzenia znalezionego kawałka irchy powinien trafić do każdej żeglarskiej książki kucharskiej. Jak smakuje po gotowaniu w herbacie, zmieszaniu z proszkiem do zębów, płynem do golenia i przyprawieniu słoną wodą i olejem maszynowym, wie tylko John Caldwell...”


Jacek Czajewski, „Żagle”, nr 4, kwiecień 2005 r.

„Działo się to zaraz po zakończeniu drugiej wojny światowej. Rzuciła ona Johna Caldwella, młodego australijskiego marynarza, do Panamy, gdzie bezskutecznie starał się zamustrować na jakiś statek płynący do Australii. Zdeterminowany tęsknotą do niedawno poślubionej żony kupił niewielki jacht i pożeglował samotnie do domu, przez Pacyfik. Kiepski stan jachtu, brak pojęcia o jachtingu i sztormowa pogoda zaowocowały serią niecodziennych przygód ze stratą masztu, brakiem żywności i rozbiciem na rafach włącznie. Po szczęśliwym zakończeniu podróży John Caldwell opisał ją w świetnej książce, trafnie zatytułowanej Desperacki rejs...”


Krzysztof Kozerski, „Port21.pl”, 2005 r.

„...Caldwell zabiera czytelnika w pełen przygód rejs. Żeglujemy z nim przez cisze i pacyficzny huragan, przeżywamy chwile grozy i radości, razem z nim tęsknimy, przeżywamy dramatyczne chwile walki o utrzymanie jachtu na wodzie, dłużące się dni bez wody i jedzenia kiedy cierpiał straszliwy głód i związane z nim dramatyczne osłabienie. (...) Dość powiedzieć, że Desperacki rejs to piękna książka o wielkiej przygodzie, miłości, poświęceniu, cierpieniu, bezinteresowności i wierze - to obowiązkowa lektura dla wszystkich, którzy cenią dobrą marynistyczną literaturę”.


„Sail-ho.pl”, 2005 r.

„Podczas rejsu John Caldwell popełnił wszelkie możliwe błędy. Począwszy od wyruszenia na ex-Zjawie Wagnera (przechrzczonej na Pagan, Poganin), po nieznajomość nawigacji, zasad żeglugi... przeszedł sztormy, głód i w końcu rozbicie jachtu. Żeglował jednak, by się spotkać z ukochaną osobą. Książka napisana wspaniale, czyta się jednym tchem”.


Tomasz Falba „Nasze Morze”, nr 10, październik 2008

 

„Cena przygody

(...) książka Johna Caldwella Desperacki rejs. To wspomnienia autora z rejsu, jaki samotnie odbył na jachcie Poganin, na trasie z Panamy na wyspy Fidżi. Działo się to tuż po drugiej wojnie światowej. Caldwell chciał wrócić z Ameryki do żony w Australii, ale nie udało mu się zamustrować na żaden statek. Dlatego postanowił przepłynąć Pacyfik sam. Dodajmy, że nie miał zielonego pojęcia o żeglarstwie. Miał za to dużo samozaparcia. To co przeżył w czasie rejsu jest miejscami nie do uwierzenia. Zmagał się ze sztormami, rekinami i głodem. Udało mu się jednak. Ciekawostką jest fakt, że jacht, na którym płynął, to eks Zjawa, jednostka, na której polski żeglarz Władysław Wagner pokonał pierwszy etap swojej podróży dookoła świata w latach trzydziestych ubiegłego wieku (…)”.


„Motor Boats Monthly”

„Jedliście kiedyś wazelinę? A co powiecie na podanie jej wymieszanej z lakierem? Kiedy Johnowi Caldwellowi skończyły się zapasy podczas samotnego rejsu przez Pacyfik, był zmuszony do sięgnięcia po cokolwiek na pokładzie, choćby częściowo przypominającego materię organiczną, aby tylko przeżyć. Ten opis podróży, można by uznać za jeden z najlepszych thrillerów z powodu niezwykłej determinacji bohatera... Książka jest całkowicie przekonującym świadectwem ludzkiej woli przetrwania, w sytuacji wyjątkowej, kiedy większość z nas już dawno by się poddała. Pokazuje również, jak inny był świat jeszcze nie tak dawno temu. Przekonacie się, że trudno się z nią rozstać”.


„Times Literary Supplement”

„Prosta, rewelacyjna, straszna opowieść”.


„SAIL”

„Niektórzy nazywają desperacki rejs [Caldwella] zbyt ryzykownym, twierdząc, że pomimo celu wyprawy, jego brak przygotowania do niej źle o nim świadczy. Jest to jednak nieistotne; dzięki temu że wypełnił i opisał swoją misję, sprawił nam wiele radości”.


„Latitude 38”

„Pozycja obowiązkowa dla wszystkich, którzy zamierzają zostać podróżnikami”.


„Sailing Today”

„...niesamowita opowieść o odwadze i przygodach. (...) To wciągająca, dobrze napisana historia, która łączy elementy powieści romantycznej z przygodą, farsą i brawurą. Jeśli kiedykolwiek starano się dowieść korzyści płynących z nauki żeglowania, to ta książka je potwierdza. Porywająca”.


„Boat/US”

„Książka, od której nie można się oderwać”.